Jako, że w końcu Broda pozwolił mi wziąć jakiś czynny udział
w tymże interesie to pozwolę sobie się przedstawić. Proszę Państwa, oto Cholera
- Vibria.
Broda nauczył mnie robić Panna Cotte. W przeciwieństwie do
niego nigdy nie miałam styczności z gastronomią (nie licząc kelnerowania – to
się NAPRAWDĘ nie liczy) więc gdy tylko powiedział: „Vibria, weź tajemne
składniki i rób co mówię”, i nawet mi wyszło (!) to od razu przywłaszczyłam
sobie tenże specjał i wiedzcie, że teraz to jest MÓJ DESER. Ale spoko wodza!



